Japonia jest krajem, który ma swoje zalety i wady. Jako, że ostatnio skupiłam się głównie na złych stronach Japonii, dzisiaj przybliżę trochę moich top 10 rzeczy, które jednak w niej lubię.

Na pewno niektóre z tych punktów nie będą oryginalne, ale mam nadzieję, że uda mi się wymienić coś czego inne listy nie zawierają. Napiszcie w komentarzu czy widzieliście coś po raz pierwszy? A może już wszystko wiedzieliście?

Okutama, Tokio

1. Konbini

Na pierwszy ogień idzie oczywiście konbini. Nie wymienić go to praktycznie grzech. Budzisz się o 3 w nocy i chcesz coś zjeść, ale nie ma nic w lodówce? Chcesz wydrukować papier na jutro, ale musisz być na miejscu o 7 rano? Chcesz zjeść ciepły obiad, ale nie masz w domu mikrofalówki? Zepsuła Ci się ładowarka do telefonu? Chcesz kupić kartę do amazona? Musisz zapłacić rachunki? Zabrakło Ci nagle proszku do prania? Czy nagle nie masz jak wrócić do domu i musisz zatrzymać się w hotelu/kawiarence internetowej, a nie masz pojemnika na soczewki? Zapomniałeś długopisu? Musisz wypłacić pieniądze z bankomatu?

Wszystkie rzeczy powyżej znajdziesz lub zrobisz w konbini. I to otwarte w większości miejsc 24/h. Poza automatami z piciem, które są prawie wszędzie to najlepsze co może być! A jeszcze jak ma się blisko domu to trzeba tylko uważać na zawartość portfela, ponieważ konbini potrafi wyjść dosyć drogo w porównaniu do supermarketu.

Konbini jest na tyle kultowym miejscem, że każdy kto oglądał film/anime/dramę z Japonii na pewno kojarzy nawet dźwięk, który rozlega się po wejściu. 

Powstała nawet piosenka o konbini:

2. Praca, zarobki i utrzymanie

Więcej na ten temat pisałam w tym wywiadzie.

Przez ogromną ilość przeróżnych sklepów, restauracji i usług w Japonii jest mnóstwo otwartych pozycji (a przynajmniej było przed koronawirusem). Zwłaszcza w baito – większość miejsc, w których pracowałam miała problem z dziurami w shifcie i niewystarczającą ilością rąk do pracy. Istnieje też mnóstwo prac typu osoba do zapraszania klientów do wzięcia udziału w promocji, zatrzymywanie ludzi przed budową przez machanie świecącą pałką (naprawdę są takie oferty pracy – nie wiem czy nadal, ale w 2016 roku widziałam trochę tego typu ogłoszeń) których raczej nie znajdziemy w Polsce.

Zarobki może nie są wysokie, ale zdecydowanie wystarczają na przeżycie i zapłacenie za pokój. Jeśli jest się oszczędnym i nie rozrzuca pieniędzy na lewo i prawo nie dość, że można trochę odłożyć to stać na wyjście kilka razy w miesiącu i jedzenie na mieście. 

Zarabiając 150000 jenów jesteśmy w stanie spokojnie, chociaż skromnie przeżyć w Tokio, 200000 jenów starcza już spokojnie na odłożenie na ciemną godzinę. Akurat z baito trudno wyciągnąć 200000 miesięcznie, ale nie jest niemożliwe. 

Ciekawe jest to, że zawody, których ludzie nie chcą się zazwyczaj podejmować jak opieka nad starszymi i praca po 22 są dosyć dobrze płatne – czasami nawet 2-3 razy tyle co podstawowa stawka. 

3. Pakowanie produktu po odejściu od kasy

Nie wiem czy dla Was też pakowanie zakupów w Polsce jest takim stresem? Ostatnio jak byłam w Polsce i zupełnie zapomniałam, że siatki trzeba kupić samemu przekonałam się na własnej skórze co znaczy przemiła obsługa klienta. W Rossmanie kupiłam sporo rzeczy i po zapłaceniu czekałam na siatkę i wtedy doszło do mnie, że muszę ją przecież kupić. Więc poprosiłam o siatkę. Oczywiście za mną zaczęła się robić kolejka, kasjerka zniecierpliwiona, jak już zapłaciłam za siatkę starałam się wszytsko jak najszybciej wrzucić. Kasjerka wkurzona, patrzy mi się na ręce, a za mną kobieta przebiera nogą. 

W Japonii rozwiązali to zgrabnie. Kasjer przekłada zakupy z naszego koszyka do drugiego kiedy sczytuje kod kreskowy z produktu. Po zapłaceniu przy kasie idzie się do specjalnie wydzielonych miejsc gdzie można na spokojnie przepakować swoje zakupy z koszyka do toreb.

Oczywiście nie wszędzie to tak wygląda. W konbini i mniejszych sklepikach niestety też nie ma takich miejsc, więc czasami zdarza się poczuć jak w Poslce kiedy zniecierpliwiona kasjerka przebiera z nogi na nogę (mamy taki jeden okaz w konbini niedaleko domu). Nie jest to jednak częsty przypadek.

4. Różnorodność miejsc z jedzeniem

JEDZENIE.

Kto nie kocha jedzenia?

Nie pamiętam, żeby w Polsce było tyle różnorodnego jedzenia. Pamiętam za to jak mi rodzice wypominali, że na pewno taki niejadek jak ja nie będzie miał co jeść w Japonii. Jak bardzo się mylili.

Pierwszy raz po przyjeździe do Japonii i spróbowaniu yakiniku odkryłam, że mięso nie gości na talerzu tylko po to, żeby zapewnić nam niezbędne do przeżycia wartości, ale może też być smaczne. Różnorodność miejsc i ciągle powstające wraz z trendem instabae (czyli pod instagram?) nowe miejsca sprawiają, że można stołować się na mieście codziennnie i nigdy nie ma się dość. Na dodatek jeśli poszukamy wcale nie jest tak drogo. Na mieście można najeść się za 500 jenów. Są nawet miejsca z ramenem gdzie za 500 jenów dostajemy też niekończącą się dokładkę makaronu do zupy. 

Przy wielu stacjach są też całe uliczki małych restauracyjek czy barów na kilka osób zazwyczaj pełne w ciepłe wieczory co dodatkowo dodaje uroku i ma niesamowitą atmosferę. 

Na Takeshita Dori na Harajuku (niestety) dawne sklepy z ubraniami zastąpiły sklepy ze słodyczami. Znajdziemy więcej niż jest nam potrzebne. Jeśli chcecie spróbować uroczych słodkości wyglądających cudownie na zdjęciach to Takeshita Dori jest najlepszym miejscem. Kolorowa wata cukrowa, metrowe ziemniaki i lody, lody w kształcie zwierzątek, czy we wszystkich kolorach tęczy, ser w panierce na patyku, świeżo pieczone chipsy, oczywiście sławne naleśniki i bubble tea. Czego chcieć więcej. 

Rainbow Sweets Harajuku – Roll Ice-cream

5. Sklepy 100 yenowe

Czyli sklepy typu wszystko po 4 złote. Znajdziemy w nich naprawdę wszystko czego potrzebujemy do przeżycia. Sprzedają nawet patelnię, chociaż do najlepszych nie należy. Pamiątki z wycieczki, drobne upominki, pudełka, artykuły papiernicze, wyposażenie kuchni, podstawowe rzeczy do łazienki jak gąbki do mycia, naklejki na toaletę, kosz na śmieci, worki do kosza na śmieci, szczotki, mokre chusteczki do wycierania, do rąk, artykuły DIY, sztuczne kwiatki i artykuły ogrodnicze. 

Naprawdę jest wszystko. I najlepsze jest to, że jakość wcale nie jest taka zła! Oczywiście zależy od przedmiotu, ale za taką cenę to jakość zupełnie do przyjęcia, a często nawet taka sama jak za rzeczy 10 razy droższe. 

Na youtube można znaleźć mnóstwo kanałów pokazujących najlepsze nowe produkty z tego typu sklepów. 

6. Różnorodność sklepów odzieżowych i stylów

Ciuchy i jeszcze więcej ciuchów. Poza znanymi wszystkim zagranicznymi markami znajdziemy rodzime japońskie i to całe mnóstwo. Dla osoby, która lubi zwrócić uwagę na to co nosi – a trudno zwłaszcza w takim Tokio nie przywiązywać do tego wagi – prawdziwe niebo na ziemi. Niebo i zarazem piekło, bo sklepy kuszą i przyciągają promocjami opróżniając portfele do samego dna. 

Uwielbiam także to, że istnieje tu w miarę duża swoboda co do tego co ubieramy prywatnie. Raczej nikt nie zaczepi nas i nie powie „co to za szmaty”. Bardzo dużo osób ubiera się w to co lubi, chociaż faktycznie są różnice między tym jak ludzie ubierają się na wsi, a jak w Tokio. Zauważymy też różne trendy stylowe w różnych częściach samego Tokio. 

Shibuya 109

Jednak te style nie nazywają się ani hime gyaru, ani nic co krąży po internetach. Prędzej usłyszymy nazwy dzielnic z dodatkiem kei (gatunek, rodzaj) na określenie osoby wyglądającej typowo do określonego regionu. Chyba najpopularniejszym jest Shibuya kei czy Harajuku kei na młode osoby ubrane kolorowo lub typowo fuwafuwa (czyli ubrane „delikatniej”, dziewczęco). Nazywa się także style ubrań od nazw marki typowej do określonego wyglądu. Na przykład osoby ubrane w kwieciste wzory w różowych kolorach często zostaną nazwane Lizlisa kei od nazwy marki Lizlisa.

7. Artykuły papiernicze

To jest temat, który mogę ciągnąć latami i nigdy nie skończyć. Od zawsze kochałam artykuły papiernicze, a Japonia jest mekką tego typu rzeczy. Wyobraźcie sobie sklepy pełne kolorowych taśm, naklejek, zeszytów i notatników na kilku piętrach. 

Sklep z art. papierniczymi – washi tape

Zdecydowanie jest w czym przebierać.

8. Sezony

Razem z nową porą roku czekają nas atrakcje z nią związane. Wiosną mamy kwitnące sakury, a więc i hanami – czyli piknik pod drzewkami wiśni. Latem mamy letnie festiwale często z pokazem fajerwerków i oczywiście jak na festiwalach mnóstwo typowych budek z jedzeniem. Yakisoba (smażony makaron), choco banana czy kakigori (kruszony lód z polewą) to najlepsze co można jeść oglądając sztuczne ognie. 

Zimą mamy iluminacje i bardzo popularne nocne bilety do parków rozrywki w godzinach kiedy te iluminacje można podziwiać. Na nowy rok mamy wizyty w świątyniach i znowu popularne budki z jedzeniem.

Hanami i choco banana

Jest też całe mnóstwo wydarzeń jak oglądanie kwiatów, które kwitną w określonym czasie. Tego typu wydarzenia sprawiają, że każda pora roku jest w swój sposób magiczna i warto na nią czekać. 

9. Obsługa klienta

Część sporna w moim wnętrzu – jako, że miałam okazję dosyć długo pracować w usługach. Porównując jednak do tego jak czułam się robiąc zakupy w Polsce, a w Japonii jest różnica. Oczywiście są różni sprzedawcy i zwłaszcza młodsze pokolenia potrafią robić rzeczy nieprawdopodobne jak rzucanie pieniędzmi na ladę (przykład z życia). 

Odsuwając fakt, że większość osób jest miła, bo to ich praca i tak ma być, a nie z pobudek moralnych i tak nie zmienia to sposobu w jaki jesteśmy traktowani. Czyli to sławne japońskie „klient jest naszym bogiem”. Tak, na treningu i w trakcie pracy naprawdę kierownik często nam to powtarzał.

I tak się czujesz. W sumie to dobry chwyt marketingowy. Zakupy są często relaksującą czynnością, bo w końcu jak tu nie wydać pieniędzy jak nas tak dobrze traktują. Dodając do tego różnorodność produktów i sklepów jedyne o co musimy się obawiać to stan naszego portfela.

10. Różnorodność miejsc i atrakcji

W samym Tokio jest tyle atrakcji, że nie ma jak się nudzić! Karaoke, muzea, centra handlowe (i to nie jedno, a kilka). Nie da się wszystkiego ogarnąć, zwłaszcza, że co chwilę powstaje coś nowego.

Yokohama

A jeśli mamy dosyć zgiełku miasta to w około godzinę jesteśmy w stanie dojechać nad morze lub w góry. Sczególnie w Tokio jest dużo i jeszcze więcej. Nie sposób mieć dosyć.

A co wam najbardziej przypadło do gustu w Japonii? 

3 2 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments