Cały świat stanął na głowie, w wielu krajach wprowadzono lockdown. Jednak Japonia przyjęła zupełnie inną strategię. Czy ta strategia była skuteczna?

Patrząc jedynie na wykresy możemy powiedzieć, że w Japonii jest mało przypadków i Japoński rząd stanął na wysokości zadania. Jednak żeby mieć pełny obraz sytuacji należy mieć pełne dane. A tych nie mamy.

*Post na podstawie sytuacji w Tokio.

Liczby wyglądają pozytywnie

Na dzień dzisiejszy (10 maja) w Tokio mamy łącznie 4,846 osób po potwierdzonym pozytywnym teście PCR, a w całej Japonii 15,663 wg worldmeters.com.

Ale musimy wziąć pod uwagę skąd biorą się te liczby. Liczba zarażonych to nic innego jak liczba pozytywnych testów PCR. Warto zaznaczyć, że testy PCR nie są w 100% dokładne. Inaczej mówiąc jest to zbliżona liczba testów pozytywnych spośród przeprowadzonych testów.

Ile przeprowadzono testów w Tokio?

Według tej strony internetowej 8 maja przetestowano 134 osoby. Łącznie od stycznia przeprowadzono 13,124 testów. Na około 14000000 mieszkańców nie jest to dużo.

Oczywiście znalazłam wiadomości na twitterze mówiące, że nie są to pełne dane i hokenjo (centrum zdrowia) posiada dane dotyczące większej ilości testów. Z drugiej strony nawet w telewizji podają, że dane te są opóźnione i nieadekwatne. Wyjaśniając: to, że przy dacie 8 maja jest liczba 134 nie znaczy, że właśnie tego dnia tyle osób zrobiło test. Tego dnia takie dane zostały udostępnione i w tych danych nie ma podobno nawet wszystkich prywatnych miejsc.

Inaczej mówiąc: totalny bałagan.

Edit: Sam Abe potwierdził, że faktycznie testów jest za mało.

W takim razie nie ma zapotrzebowania na testy?

Wręcz przeciwnie. Codziennie dzwoni tyle osób na infolinię i do hokenjo, że najzwyczajniej nie można się dodzwonić. Kolejną sprawą są kryteria według których można przystąpić do testu. Do niedawna były to 4 dni gorączki ponad 37,5 stopnia (dla osób starszych i kobiet w ciąży 2 dni), trudności z oddychaniem, kaszel, bóle głowy. Pytali o kontakty z osobami, które wróciły z Chin. Nawet jeśli spełnia się wszystkie kryteria trudno uzyskać test…

Pozwolenie jest trudno dostać jeśli nie miało się kontaktu z osobą zarażoną. Generalnie trzeba być w stanie umierającym i nawet wtedy nie zawsze się udaje. Przed testem trzeba iść do lekarza, żeby zrobić CT klatki piersiowej. Głównie na tej podstawie lekarz stwierdza czy jesteśmy zagrożeni czy nie. I też pomimo zgody lekarza, hokenjo może nam odmówić testu.

Dlaczego nie pozwalają zrobić testu?

Prawdopodobnie osoby pracujące w hokenjo dostały manual, które przypadki przepuścić, które nie. Jak to Japończycy najprawdopodobniej wzięli sobie ten manual bardzo do serca. Pisze 4 dni gorączki – to nie mogą być to 3 dni..

Dlaczego też wynika z podejścia:

Wszystkie przypadki zachorowań trzeba odizolować. Jeśli będzie dużo osób zarażonych spowoduje to przeciążenie szpitali. I tak nie ma lekarstwa, dlatego jeśli ktoś ma „lekkie objawy” powinien się wyleczyć sam w domu.

Czy tylko ja widzę w tym zupełny nonsens od samego początku? Jeżeli osoba jest chora, powinna mieć prawo do wiedzy czy jest chora czy nie. Chociażby po to, żeby wiedzieć czy może wrócić do pracy i czy powinna unikać kontaktów z ludźmi. W Japonii często chodzi się chorym do pracy jak już napisałam w poście o pracy, dlatego przede wszystkim tutaj powinni położyć nacisk na testy. Chociażby po to, żeby lekkie przypadki zostały w domu…

Okazuje się też, że położenie miejsc, gdzie wyjonuje się testy jest sekretem. Pozostawię to jednak bez dalszego komentarza.

Cluster

Czyli słowo, które wywołuje największe dreszcze. To „strategia” Japonii, która polega na znalezieniu ognisk zarażeń. Po takich ogniskach odnajdują ludzi zarażonych.

Jednak brak testów powoduje, że nie są w stanie prawidłowo znaleźć takich ognisk.

Inaczej mówiąc zarażenia zaczęły wynikać się spod kontroli. Chociaż tutaj myślę, że warto dodać – nigdy nie były pod kontrolą. Niemożliwe dopóki regularnie nie będzie się badać wszystkich obywateli.

To czego nie wiemy o „clusterach” to do ilu przypadków sprawdzają i czy tylko i wyłącznie osoby z objawami? Niestety, najprawdopodobniej nie są to optymistyczne dane.

Soboty, niedziele i Święta wolne od wirusa

Jak nawet można zobaczyć na grafach w weekend jest mniej osób zarażonych, ale też i mniej testów. Wszystko przez to, że duża część klinik i miejsc gdzie wykonują testy jest zamknięta. Od 30 kwietnia do 6 maja w Japonii trwał Golden Week – tutejsza wersja majówki. Widać to praktycznie idealnie na grafach. Oczywiście mniej testów da nam mniej osób pozytywnych, żeby to stwierdzić nie trzeba być nawet geniuszem.

Dlaczego dane w Japonii są niepełne?

Pierwszą przyczyną jest FAX, nadal używany przez zdecydowaną większość firm. Dane o wynikach testów są wysyłane faksem, następnie dane każdej osoby są wklepywane ręcznie.

Kolejne wyjaśnienie jest w tym newsie. W skrócie: Ministerstwo Zdrowia brało dane ze stron internetowych, ponieważ nie dostawali raportów… W ten sposób wyszło na jaw o wiele więcej osób wyzdrowiałych oraz niestety ofiar śmiertelnych. Dla porównania do 8 maja w Tokio liczba osób, które zmarły to 17, w tym momencie 171.

Skoro Ministerstwo Zdrowia i politycy nie znają dokładnych liczb i nie wiedzą jaka jest sytuacja „na froncie” to jak zamierzają sobie z tym wszystkim poradzić?

Podsumowując do tej pory – mamy mało testów, niepełne dane, a w zasadzie pogmatwane dane i jakąś kompletnie nieskuteczną metodę na znalezienie osób zarażonych bez badania tych, którzy się sami zgłaszają.

Co mogło jeszcze pójść nie tak?

Ale przecież ludzie nie umierają tak jak za granicą

Żeby to potwierdzić potrzebujemy danych. Tylko osoby, które uzyskały wynik pozytywny w teście PCR będą uwzględniane w danych.

Mamy też już kilkanaście osób w samym Tokio znalezionych na ulicy czy w domach. Po śmierci zostało potwierdzone, że byli zarażeni wirusem.

Bez danych nie jesteśmy w stanie powiedzieć czy zmarło dużo więcej osób, czy nie. Nawet jeżeli nie, to czemu w takim razie nie zwiększą ilości testów, chociażby do badań?

W Japonii jest teraz możliwe przeprowadzenie 20000 testów dziennie

Ten komentarz jednak najlepiej oddaje sytuację:

To, że możemy zrobić 20000 testów dziennie, nie znaczy, że tyle będzie zrobione.

Dlaczego Japonia ma tak mało przypadków..

I to jest pytanie, na które nikt nie jest w stanie odpowiedzieć. Czy najzwyczajniej jest to dlatego, że testują mało osób? Myślę, że duża część osób z objawami poddała się wiedząc, że nie zrobią im testu i licząc na to, że jakoś przetrwają. Biorąc pod uwagę to, że jest to nowy wirus i nie wiemy o nim jeszcze za wiele każde dane są potrzebne. Szczególnie jeśli Japonia radzi sobie nie robiąc kompletnie nic (social distancing tu po prostu nie istnieje…) może udałoby się znaleźć sposób na wirusa? Niestety ze statystyk Japonii nie dowiemy się niczego. Najwyżej to, kiedy kliniki są zamknięte.

Istnieje kilka teorii, chociaż większość z nich sprowadza się do stwierdzenia, że Japończycy to naród wybrany i wystarczy opłukiwać ręce zimną wodą i maskę nosić poniżej nosa (sarkazm).

Podsumowanie

Trzymajcie się zdrowo i pamiętajcie o myciu rąk jednak mydłem i używaniu do tego ciepłej wody!

5 1 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Most Voted
Newest Oldest
Inline Feedbacks
View all comments

[…] w obecnej sytuacji samo pojęcie urodzin nabiera nowego […]

[…] świat zastanawia się dlaczego w Japonii jest tak mało przypadków koronawirusa. Telewizja TBS przychodzi z wyjaśnieniem, że Japonię przed koronawirusem uratował… […]