Na ile chronione są Twoje hasła i finanse w Japońskim Internecie? Na ile bezpieczeństwo w sieci w Japonii jest znanym tematem?

Japończycy bardzo dbają o swoją anonimowość w sieci. Na Youtubie znajdziemy mnóstwo osób w maskach, lub samą treść tekstową, albo treść czytaną przez syntezator.

Ale jak wiadomo, nieważne ile masek nie założymy, nieważne ile syntezatorów użyjemy. W sieci nigdy nie jesteśmy anonimowi.

Skoro nie jesteśmy anonimowi to czy w Japońskiej sieci jesteśmy bezpieczni? Jak bardzo znane firmy dbają o bezpieczeństwo w sieci?

Aplikacja bez zaszyfrowanego hasła

W agencji mojej pracy freelancerskiej zrobili aplikacje. Bardzo prostą aplikację, która od samego początku miała mnóstwo błędów i kazali ją pobierać na nowo kilka razy. Od samego początku jej nie ufałam. Między innymi zupełnie nie mogłam utworzyć konta. Po kilku telefonach, że muszę to zrobić, bo tego wymagają poddałam się i po wysłaniu kilku maili o błędzie w końcu udało mi się zalogować.

Tak naprawdę ta sytuacja sprawiła, że piszę ten artykuł.

Aplikacja istnieje kilka miesięcy, jako że pracy nie było przez brak eventów nie miałam okazji z niej skorzystać. W końcu w ten weekend mam pierwsze od dłuższego czasu zlecenie. Więc chcąc, nie chcąc muszę aplikacji użyć.

Użyj swojego hasła, podam Ci je

I wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że nagle muszę się zalogować też do serwisu innej agencji. Czytam wiadomość LINE od swojej agentki do końca i na samym dole podaje mi tymczasowy login i hasło do zewnętrznego serwisu z dopiskiem, że mogę zmienić hasło.

I tu szczęka mi opadła. Tymczasowym hasłem podanym na LINE przez agentkę jest…

moje hasło z ich aplikacji.

Jest to także moje hasło w kilku innych miejscach… Tak, wiem mogłam pomyśleć, że cała aplikacja śmierdzi i podać inne hasło, ale kurczę. Wtedy nie pomyślałam, że app store zaakceptowałby aplikację, która kompletnie nie szyfruje hasła.

Na całe szczęście nie było to hasło, którego używam do ważnych kont. Ale i tak cała sytuacja mnie zupełnie zszokowała.

Japonia i IT – dlaczego to NIE DZIAŁA

Od dawna wiedziałam, że Japończycy leżą w IT, leżą w kwestii bezpieczeństwa w sieci i leżą we wszystkim co dotyczy technologii.

Ale jeśli robią aplikację to coś tak podstawowego jak ochrona konta wydaje się zbyt oczywiste, żeby to przeoczyć.

Nie mówię oczywiście, że wszyscy Japończycy są beznadziejnymi programistami, albo że są beznadziejni w kwestii bezpieczeństwa. Ale niestety doświadczenie i mieszkanie tutaj nauczyło mnie, żeby nie ufać niczemu co łączy technologię i Japonię w jednym zdaniu.

Gigant IT i Windows XP

Przez prawie dwa lata pracowałam dla jednego z gigantów na rynku IT. Nie chcę wymieniać tu nazwy, chociaż możecie wybrać spośród Rakuten, Yahoo Japan, Google. Co prawda pracowałam w kawiarni dla pracowników, ale dzięki temu byliśmy pierwszym miejscem testującym nowe aplikacje płatnicze.

Pierwszy szok jaki mnie czekał witał mnie każdego ranka kiedy włączałam komputer podłączony do kasy. Witał swoim standardowym ekranem ładowania Windows XP.

Zaraz… 2018 rok i Windows XP?

Tak, w gigancie IT używają na kasie Windows XP podłączonego do internetu! Do transakcji tylko i wyłącznie elektronicznych. W końcu co może pójść nie tak?

Aplikacja płatnicza z piekła rodem.

Nie tak długo po tym jak zaczęłam pracować zaczęli testować u nas na kasie nową aplikację płatniczą. Polegała na samodzielnym wpisywaniu kwoty i kilkukrotnym potwierdzeniu na kasie. Po zaksięgowaniu trzeba było na kasie RĘCZNIE potwierdzić otrzymanie kwoty, gdyż nie było to nijak zautomatyzowane.

Zlikwidowali także płatność SUICA (płatność zbliżeniową).

Nie muszę chyba tłumaczyć ile stresu, ile czasu i nerwów to wszystko nas kosztowało. Ale nikt się nawet nie pyta miernego pracownika o zdanie, bo po co. Ważne, że aplikacja działa (ledwo).

Kilka(naście) razy w ciągu dnia musiałam zwracać pieniądze użytkownikom aplikacji, bo wysyłali za dużo. Czasem się ludziom palec omsknął. Najbardziej śmieszyło mnie to, że w oficjalnej reklamie pokazywali sytuacje w barze.

Już widzę pijane osoby próbujące trafić w klawisze.

Problemy z zabezpieczeniem

Nie tak długo po oficjalnym wypuszczeniu aplikacji okazało się, że są problemy z zabezpieczeniem i dane kart kredytowych użytkowników mogły być łatwo wykradzione i użyte. Oczywiście, jako że za aplikacją stoją dwie wielkie korporacje sprawa skończyła się na rekompensacie i publicznym pochyleniu głów (bardzo typowe japońskie moushiwakegozaimasen).

Sprawa została pogrzebana. Ale uważajcie – NADAL najprawdopodobniej nie wprowadzono zabezpieczeń.

Żrodło zdjęcia: Unsplash

Kolejne aplikacje płatnicze i to samo

Aż się nudno robi. Kolejne aplikacje i kolejne problemy. FamiPay, Docomo Kouza/Pay, Paypay. Wszystko to aplikacje dużych, znanych i dosyć zaufanych firm w Japonii. Jednak żadna z nich nie postarała się w kwestii bezpieczeństwa w sieci.

Oczywiście nie tylko japońskie aplikacje mają tego typu problemy. Jednak 3 aplikacje w ciągu 2 lat znaczy, że istnieje spory problem. Warto zaznaczyć, że od czasu istnienia także nie upłynęło więcej niż 2 lata, a w przypadku FamiPay bofajże kilka dni-miesiąc.

Być może jest to także związane z ignorancją wyżej postawionych osób. Jak wiadomo w Japonii trzeba się słuchać wyżej postawionych od siebie osób bez znaczenia czy mają rację czy nie. Bezpieczeństwo w sieci? Senpai wie lepiej.

Rozwiązanie?

Jeśli chcemy szybkich płatności przez komórkę osobiście używam karty transportowej Suica w Japonii. Jak na razie jeszcze nie było problemu.

Dodatkowo założyłam drugie konto, na które wrzucam określoną ilość pieniędzy na wydatki i mam do tego konta kartę debetową.

Nie posiadam nawet karty kredytowej mimo, że jest to w Japonii główny sposób płatności. Znam siebie na tyle, żeby nie ufać sobie posiadającej kartę kredytową w portfelu.

Niedawno Revolut w końcu dotarł do Japonii. Jako, że zdarza mi się wymieniać pieniądze między Polską, postanowiłam wypróbować. Na razie jestem co prawda na etapie uwierzytelnienia konta…

Dodatkowo Visa w końcu wprowadziła coś w rodzaju paypass. Można więc zamówić karty z opcją płatności dotykowej i korzystać z nich w telefonie. Z tego co pisze na stronie na razie Google Pay, chociaż ciekawe czy działa też i z jabłkowym telefonem.

Żrodło zdjęcia: Unsplash

Czyli co robić?

Dajcie szansę naszym starym (nadal nowym tu?) rozwiązaniom!

A jeśli koniecznie chcemy skorzystać z aplikacji japońskich (czasami mają opłacalne promocje) to może warto założyć konto w innym banku i wpłacić określoną kwotę?  na pewno nie jest dobrym wyborem podłączanie pod aplikacje kart kredytowych.

Zmiana hasła co jakiś czas też jest dobrą opcją.

Japoński nie zawsze znaczy porządny i nowoczesny

Podsumowując chociaż mieszkamy w Japonii i dookoła używa się aplikacji płatniczych i firmy kuszą nas promocjami najlepiej nie ufać im od razu. Miejcie w głowie, że Japończycy i IT to nie jest dobre powiązanie mimo, że stereotypy mówią coś dokładnie na odwrót. Bezpieczeństwo w sieci czy skrypty to nadal raczkujący temat.

Jeżeli zajmujecie się jednak IT i bezpieczeństwem – to może jest to właśnie szansa na rozpoczęcie dobrze płatnej kariery?

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments